Problem z odpadami zielonymi pojawia się co roku, najbardziej widoczny jest jesienią oraz na wiosnę. Również w tym roku przed wieloma posesjami dostrzec można było sterty worków, oczekujących na odbiór przez Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych. Niektórzy właściciele ogrodów wystawiają ich nawet po kilkadziesiąt.

– Duża ilość odpadów zgromadzonych w krótkim okresie kilku tygodni to oczywiście problem dla naszej spółki – przyznaje Grzegorz Tkaczyk, prezes PUK Piaseczno Sp. z o.o. – Wymaga zaangażowania wszystkich pracowników i całości dostępnego sprzętu. Nie tylko śmieciarek, ale też innych pojazdów przystosowanych do załadunku odpadów w workach. Załadunek worków odbywa się ręcznie, co oznacza, że w sezonie jesienno-wiosennym śmieciarki wykonują nawet 4 kursy dziennie. Standardowo, poza sezonem, jest to tylko jeden kurs – dodaje Grzegorz Tkaczyk.
Dodatkowe koszty
Okazuje się, że są dni, w których każdy z pracowników przedsiębiorstwa, zaangażowany w proces gospodarowania bioodpadów, przerzuca ich dziennie nawet 20 ton! Czas pracy tych osób wydłuża się do nawet 13 godzin. – To generuje dodatkowe koszty, zarówno po stronie spółki (dodatkowe wynagrodzenia, zwiększone zużycie paliwa, zużycie pojazdów itp.), jak i po stronie budżetu gminy, która musi jeszcze te odpady zagospodarować – wyjaśnia prezes PUK.
W dodatku gromadzenie odpadów w workach jest kłopotliwe dla mieszkańców, ale też dla instalacji przetwarzania tego rodzaju odpadów. – Rozworkowywanie odpadów bio jest jeszcze bardziej kłopotliwe niż ich załadunek. Wymaga również ręcznej pracy i to w warunkach dużej ilości odpadów, które po kilku lub kilkunastu dniach leżakowania w szczelnym opakowaniu zaczynają fermentować – wyjaśnia Grzegorz Tkaczyk.
Odpady gnijące w workach gorzej się kompostują, dlatego większość kompostowni unika ich przyjmowania w workach lub celowo zawyża ceny tego rodzaju usług, próbując skłonić gminy do innego rodzaju rozwiązań, np. gromadzenia odpadów w pojemnikach lub przekazywania odpadów bio bezpośrednio do PSZOK, gdzie każdy mieszkaniec musi osobiście rozpakowywałby swoje odpady. Tylko na wdrożeniu takiego rozwiązania gmina Piaseczno mogłaby oszczędzić ok. 1 mln zł rocznie dla 10 tys. ton odpadów. Za zaoszczędzone środki, po dwóch latach ze zmianą w systemie odbioru odpadów bio, gmina mogłaby wyposażyć wszystkie posesje w zabudowie jednorodzinnej w oddzielne pojemniki do gromadzenia ww. odpadów. Zaoszczędziliby też mieszkańcy, nie tylko pieniądze, ale też czas, poświęcany dotąd na pakowanie odpadów. – Z analiz, wykonanych w ostatnim roku przez naszą spółkę, wynika, że bardziej ekonomicznym rozwiązaniem, od zakupu pojedynczych urządzeń do kompostowania, byłaby budowa na terenie gminy niewielkiej kompostowni (instalacji przetwarzania odpadów bio), która mogłaby przyjąć wszystkie odpady biodegradowalne z jej terenu, tj. ok. 10 000 ton rocznie – podkreśla Grzegorz Tkaczyk, prezes PUK.
Duża strata dla środowiska
Spółka rozpoczęła już przygotowania do realizacji projektu budowy własnej instalacji organicznego recyklingu odpadów z parków i ogrodów. Opracowano już koncepcję architektoniczno-przestrzenną instalacji, opartą o ekologiczną technologię wykorzystująca naturalne procesy rozkładu substancji organicznych przez mikroorganizmy.
Piaseczyński urząd miasta w ślad za głosem ekspertów przypomina, że wygrabianie liści do gołej ziemi to także duża strata dla środowiska. Liściasta ściółka zatrzymuję wodę, a zimą chroni roślinność i żyjące w niej organizmy przed mrozem. Dla ptaków czy jeży to po prostu pokarm, który pozwala im przeżyć. Dlatego tam, gdzie tylko to możliwe, warto zostawić liście, albo po prostu zamieść czy zgrabić je pod krzewy.

Napisz komentarz
Komentarze