Pod koniec grudnia dyżurny KPP w Piasecznie odebrał zgłoszenie od mężczyzny, który twierdził, że jest ofiarą napadu.
– Z relacji zgłaszającego wynikało, że został on napadnięty przez dwóch nieznanych mu mężczyzn. Poszkodowany twierdził, że napastnicy zaatakowali go w jednej z uliczek na terenie gminy Piaseczno, pobili oraz ukradli saszetkę z pieniędzmi. Następnie zostawili poturbowanego, odjeżdżając pojazdem marki mitsubishi – przekazała st. asp. Magdalena Gąsowska, oficer prasowa piaseczyńskiej policji.
W akcję zaangażowano nie tylko policjantów z powiatu piaseczyńskiego, lecz także ościennych jednostek. Funkcjonariusze otrzymali informacje o pojeździe rzekomych sprawców napadu. Podczas zbierania materiału dowodowego policjanci zaczęli mieć wątpliwości co do prawdomówności potencjalnej ofiary.
– Policjanci skrupulatnie przeanalizowali nagrania z kamer monitoringu, ale niestety żaden zapis nie potwierdzał obecności dwóch podejrzanych ani samego napadu. Również rozpytywane przez policjantów osoby, nie zauważyły żadnego podejrzanego zachowania w okolicy w czasie, gdy rzekomo miało dojść do ataku. Co więcej, obrażenia zgłaszającego, choć widoczne, budziły podejrzenia funkcjonariuszy, ponieważ ich charakter sugerował, że mogły zostać zadane w sposób nietypowy dla sytuacji opisanej przez 22-latka – dodaje rzecznik policji.

W końcu mężczyzna, który zgłosił pobicie i kradzież 22 tys. zł, przyznał, że całą sprawę wymyślił.
– Pod presją zebranych dowodów młody mężczyzna przyznał się w końcu, że całą historię... po prostu wymyślił. Aby nadać zgłoszeniu wiarygodności, sam zadał sobie obrażenia, by wyglądały na efekt brutalnego ataku, natomiast saszetkę z pieniędzmi zakopał. 22-latek nie spodziewał się najwidoczniej, że jego fałszywe zgłoszenie uruchomi tak szeroko zakrojone działania policji – wyjaśnia st. asp. Magdalena Gąsowska.
22-latek usłyszał zarzut zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie, składania fałszywych zeznań oraz przywłaszczenia pieniędzy. Mężczyzna został objęty dozorem policyjnym. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
– Ta historia jest przestrogą dla wszystkich, którzy rozważają zgłoszenie fikcyjnego przestępstwa. Każda fałszywa informacja, która angażuje służby, nie tylko marnuje cenny czas i zasoby, ale także może opóźnić reakcję na prawdziwe zagrożenie. Policjanci zawsze traktują zgłoszenia poważnie, fałszywe zgłoszenia natomiast nigdy nie przynoszą niczego dobrego, a wręcz przeciwnie – mogą zaszkodzić innym i doprowadzić do poważnych konsekwencji prawnych dla osoby, która je zgłasza – podsumowuje oficer prasowa piaseczyńskiej policji.
Napisz komentarz
Komentarze