Wywóz niebezpiecznych odpadów z Nowego Prażmowa trwał 12 tygodni. W 73 transportach odjechało 1250 ton niebezpiecznych i toksycznych substancji, które co najmniej od maja 2020 roku zagrażały życiu i zdrowiu mieszkańców – nie tylko Nowego Prażmowa. Miejsce bezpośredniego zagrożenia obejmowało rejon o promieniu 3 kilometrów. Substancje zostały odkryte w maju 2020 roku na ulicy Akacjowej w Nowym Prażmowie, w zabudowaniach po starym kurniku.
Setki pojemników
Liczba pojemników była podawana jako około 2 tys., ponieważ według opinii z września 2020 roku, którą zleciła Prokuratura Rejonowa w Piasecznie, „Ustalenie dokładnej liczby pojemników, ze względu na niedozwolony sposób składowania, poprzez ich piętrowanie nawet w ilości 4 palet jedna na drugiej oraz praktycznie całkowite wypełnienie hali magazynowej było niemożliwe”.
Substancje chemiczne składowane przy ul. Akacjowej stanowiły niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia mieszkańców. Dodatkowo część pojemników nie była szczelnie zamknięta, a niektóre z nich były całkowicie pozbawione nakrętek czy górnych pokryw. Powodowało to wydostawanie się z nich substancji ciekłych i gazowych. Efektem mogły być zatrucia wody, powietrza, gleby, a nawet zniszczenia w świecie fauny i flory.
Strach padł na gminę
– Mieliśmy przygotowany plan ewakuacji dla mieszkańców, którzy mieszkali w promieniu 3 km od składowiska. Schemat ewakuacji był konsultowany m.in. z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska w Warszawie oraz z Państwową Strażą Pożarną – tłumaczy Gabriel Mańka, inspektor ds. obrony cywilnej i zarządzania kryzysowego Gminy Prażmów. – Z Przedsiębiorstwem Komunikacji Samochodowej „POLONUS” w Warszawie zawarliśmy umowę na ewakuację ludności na wypadek masowego zagrożenia.
Wójt wydał decyzję nakazującą właścicielowi nieruchomości usunięcie zgromadzonych tam odpadów płynnych. Gdy jednak okazało się, że zawartość pojemników jest niebezpieczna, należało zastosować inne działanie, które wiązałoby z poniesieniem przez gminę kosztów. Dopiero później gmina mogłaby wystąpić z ewentualnym roszczeniem do właściciela działki. W zależności od faktycznej liczny pojemników suma ta wahałaby się od 8 do nawet 20 milionów.
– Czy można było szybciej, sprawniej – nie wiem. Wiem na pewno, że naszej gminy nie było stać na taki wydatek. Szczerze, to mało którą gminę stać – wyjaśnia Michał Kmiecik Wójt Gminy Prażmów. – Mój poprzednik próbował udowodnić, że to Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie jest właściwy do usunięcia odpadów. Wydał w końcu decyzję z art. 26a, ale gminie udało się także otrzymać dotację od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Finalnie wywóz kosztował 9 milionów złotych – podkreśla wójt.
Trudne miesiące
W kwietniu gmina ogłosiła przetarg na wywóz odpadów.
– To było ogromne wyzwanie. W każdym przetargu należy wpisać warunki przetargu, a te powinien stworzyć pracownik merytoryczny, specjalista w danym zakresie. W gminach, nawet tych większych, nie ma specjalistów od wywożenia i utylizacji niebezpiecznych odpadów. To się nie zdarza, a odpowiedzialność jest ogromna. I pieniądze. Także każdy nasz krok podczas przetargu był zaskarżany, a tu naprawdę liczył się czas. To cud, że przez te 4,5 roku nic się nie stało – wyjaśnia Monika Brzózka, zastępca wójta Gminy Prażmów.
– Mówimy to głośno – to nie gminy powinny odpowiadać za takie zadanie. Nie mamy żadnych możliwości, żeby chronić się przed wjazdem takich odpadów na prywatne posesje, nie mamy takich pieniędzy i nie mamy takich specjalistów i możliwości zatrudniania ich na stałe. Za to Rząd, Państwo Polskie ma – podkreśla Michał Kmiecik. – A te odpady, chociaż były u nas, to przecież w bezpośrednim zagrożeniu od Nowego Prażmowa leży m.in. gmina Tarczyn. To nie samorządy powinny za to odpowiadać, a już na pewno nie najmniejsze jednostki samorządu, jakimi są gminy.
Niebezpieczne odpady 16 grudnia 2024 roku zostały całkowicie usunięte. Ostatni transport udało się zorganizować jeszcze przed Bożym Narodzeniem, zgodnie z zapowiedziami.
Napisz komentarz
Komentarze