Do radnego Filipa Rawskiego zgłosili się mieszkańcy, którzy prosili o przekazanie dalej uwag dotyczących stanu zabawek znajdujących się placu zabaw na osiedlu Mirków. Filip Rawski zwrócił się z tematem do Gminnego Ośrodka Sportowo-Rekreacyjnego, a pracownicy GOSiR błyskawicznie naprawili uszkodzenia. Jak udało nam się dowiedzieć, pracy nie było wiele, ponieważ wszystkie naprawy dokonywane są na bieżąco, a kompleksowy przegląd placów odbywa się co roku w marcu. Tym razem GOSiR musiał uzupełnić brakujące śruby z zabawce ,,zamek’’ oraz w zestawie typu ,,pająk’’. Jak przekazał nam GOSiR, usterki wynikały z bieżącego użytkowania zabawek.
– Plac zabaw na osiedlu Mirków jest mniej więcej w takim samym stanie jak większość gminnych placów zabaw w innych częściach gminy. W obecnej wersji ma już około 10 lat. Pomimo ciągłego spadku ilości urodzeń, jest oblegany przez młodsze dzieci. Zabawki się z czasem zużywają. Wymagają drobnych napraw albo w najgorszym przypadku zdemontowania na stałe niektórych elementów. Chyba na każdym placu zabaw w gminie część atrakcji musiała na stałe zniknąć ze względu na uszkodzenia – powiedział nam Filip Rawski, który zawnioskował w imieniu mieszkańców o poprawki na placu zabaw.
Radny dodał, że GOSiR w przypadku zgłoszeń uszkodzeń na placach zabaw reaguje szybko.
– Zgłaszane przez mieszkańców i przeze mnie do GOSiR problemy zwykle są rozwiązywane szybko i sprawnie przez pracowników. Albo trzeba coś dokręcić, uzupełnić, podczepić. Bieżąca konserwacja jest obecnie na dobrym poziomie. Można za to by było uzupełnić wybrakowane elementy – dodał radny.
Dzieła wątpliwej jakości
Drugim sygnalizowanym przez radnego problemem były… wulgarne napisy, które znalazły się na jednej z zabawek. Te również zostały już zmyte, ale problem jako taki pozostał.
– Co do bazgrołów na placach zabaw to niestety jest to problem permanentny. Młodzi ludzie w okresie buntu chcą w ten sposób wyrazić siebie. Niestety jest to wandalizm. Potem młodsze dzieci muszą oglądać te wątpliwej jakości „dzieła”. Pomazane zabawki raczej nie podlegają zbyt częstemu czyszczeniu. W przypadku placu zabaw na osiedlu Mirków trzeba już było zainterweniować, ponieważ na zabawkach dla najmłodszych były powymalowywane nieprzyzwoite treści – podsumował radny Filip Rawski.
Kwestia umieszczania w przestrzeni publicznej swoich „dzieł” nie dotyczy tylko placów zabaw. Pocieszające jest też to, że nie zawsze jest to akt wandalizmu.
– Co do graffiti to rozumiem przez to już bardziej zaawansowane prace, wykonane farbami. O ile na odrapanych ścianach nie jest to jeszcze rażące, to szkoda odnowionych elewacji budynków. Mieszkańcy bloków, ze swoich kieszeni wykładają pieniądze i latami odkładają na odnowienie elewacji nieruchomości. Szkoda, aby to było niszczone. Część prac wykonywanych jest za zgodą właścicieli posesji – często mają one wysoką wartość artystyczną i pozytywny przekaz, patriotyczny, historyczny albo przekazujący uniwersalne wartości. Dlatego nie można wszystkiego wrzucać do jednego worka – dodaje radny Filip Rawski.
Napisz komentarz
Komentarze