W ubiegłą sobotę w ramach kampanii prezydenckiej do Piaseczna zawitał urzędujący prezydent Bronisław Komorowski wraz z małżonką. Razem z parą prezydencką przyjechał do nas także tzw. „Bronkobus”, czyli jeden z kilkunastu autokarów, którymi po Polsce będą poruszać się zwolennicy i agitatorzy kandydata do reelekcji. Był to pierwszy przystanek na trasie kampanii.
To druga w dość krótkim odstępie czasu wizyta głowy państwa w Piasecznie – w zeszłym roku uroczyście nadawał imię Tadeusza Mazowieckiego rondu przy zbiegu ulic Wojska Polskiego i Nadarzyńskiej, uczestniczył też w okolicznościowym programie w Szkole Podstawowej nr 1 przy Świętojańskiej. Tym razem wizyta miała mniej oficjalny charakter i była ściśle związana z przypadającymi w maju wyborami prezydenckimi.
Wyjątkowego gościa na Placu Piłsudskiego witali zgromadzeni mieszkańcy oraz przedstawiciele lokalnych władz. Gospodarz miejsca, burmistrz Zdzisław Lis, powitał prezydenta, określając go omyłkowo burmistrzem, co wzbudziło powszechny entuzjazm. W swojej wypowiedzi serdecznie odniósł się do tego również Bronisław Komorowski, stwierdzając, że jest w ten sposób pierwszym burmistrzem Polski.
Warto też zauważyć, że uśmiechy na wielu twarzach wywołało stwierdzenie prezydenta o tym, że w Piasecznie „zgoda wiele wybudowała”, co było niezamierzonym zapewne odniesieniem do hasła kontrkandydata urzędującego burmistrza, Józefa Zaleskiego – „zgoda buduje”.
Spotkanie nie miało wybitnie formalnego charakteru, więc szybko – z widocznymi dookoła funkcjonariuszami BOR – prezydent wmieszał się w tłum, rozmawiał z mieszkańcami i pozował do zdjęć. Jakakolwiek bowiem nie byłaby nasza sympatia polityczna i preferencje w nadchodzących wyborach, wizyta głowy państwa w Piasecznie, które obrano na pierwszy przystanek kampanii, wzbudziła szczere zainteresowanie i serdeczne uśmiechy wśród zgromadzonych piasecznian.
Napisz komentarz
Komentarze