Brak miejsc parkingowych w Piasecznie doskwiera nam wszystkim.
Władze starają się powiększać pulę ogólnodostępnych parkingów, kierowcy starają się zatrzymać samochód możliwie blisko pożądanego miejsca. Raz na jakiś czas w tej parkingowej układance pojawiają się jednak osoby i instytucje, które zasługują co najmniej na „karną naklejkę”.
Czasami widzimy na poboczu czy na parkingu pod blokiem porzucony pojazd, zajmujący miejsce, z którego chętnie sami byśmy skorzystali. Gdy niegdysiejszy samochód zostanie już pozbawiony szyb i kół, a karoseria stanie się miejscem praktyk młodocianych „artystów” – oraz gdy uda się przebrnąć przez wszystkie wymagane prawem procedury – wrak w końcu jest zabierany, bądź to na wniosek administracji danego terenu, bądź też straży miejskiej.
Tym razem jednak nie chodzi o porzucone wraki a o ustawione celowo w okolicach dworca PKP reklamy na przyczepach. Zajmuje toto dużo więcej miejsca niż normalne auto, ogranicza widoczność, często sam właściciel zamontuje na kole blokadę lub jej imitację i tak sobie stoją, dopóki farba nie wyblaknie. Co to to nie!
Gdzie jak gdzie, ale przy PKP miejsc zawsze będzie mało. Gdy podjeżdżam i widzę na miejscu postojowym przyczepę reklamującą pizzę, raczej nie nabiorę ochoty na przekąskę – co najwyżej na to, aby wspomnianą zawalidrogę zaciągnąć pod placówkę firmy i zablokować im wjazd. To samo tyczy się mieszkania za nieduże pieniądze czy dalszej nauki bez matur. Co piszę, mając nadzieję, że pomysłodawcy tej negatywnej w odbiorze kampanii reklamowej zreflektują się sami i zabiorą przyczepy z rejonów deficytowych w miejsca parkingowe, zanim dobiorą się do nich odpowiednie służby...
Napisz komentarz
Komentarze